Wycieczka po Starym Mieście

17-01-2012

W zeszłym tygodniu szwędaliśmy się po Starym Mieście razem ze znajomymi z Nidzicy, którzy, mimo paskudnej pogody, nastawieni byli na spędzanie czasu poza domem.

 

Niezbyt skory do wielkich wycieczek, szybko zmieniłem nastawienie, bo odkryliśmy kilka fajnych miejsc, o których istnieniu nie miałem pojęcia. Po spacerze uliczkami Starego Miasta, głodni jak wilki i przemarznięci do szpiku, trafiliśmy do ‘Naleśnikowa’ na ul. Ogarnej. Powitało nas przytulne, kolorowe wnętrze wypełnione zapachem smażonych naleśników. Wzrok przykuły wielkie skoroszyty na ścianach z pisanymi dziecięcym pismem przepisami, kwiaty w metalowych baniakach i feria współgrających ze sobą kolorów. Nic nie było przypadkowe.  Z obszernego menu wybraliśmy wersje z mięsem i na słodko. Do tego grzaniec, może nie tak pyszny jak ten własnoręcznie przyrządzony, ale równie rozgrzewający. Smaczny, gorący posiłek w ciepłym i przyjaznym miejscu, gdy za oknem ziąb - tego było nam trzeba. Z nowymi siłami ruszyliśmy w poszukiwaniu jakiegoś pubu, gdzie moglibyśmy napić się piwa.

Nie musieliśmy daleko szukać, bo tuż za rogiem wpadliśmy na Amsterdam Bar. Tu również przemyślane kolorowe wnętrze z kropką nad i w postaci dwóch holenderskich rowerów w oknach. Do tego zespół na żywo grający muzykę irlandzką i dobiegające z różnych stolików rozmowy w języku polskim, angielskim i hiszpańskim. Przez chwilę poczułem się jak zagranicą. Co jednak zrobiło na mnie największe wrażenie to 130 marek piw do wyboru, jasnych, ciemnych, lekkich, pełnych, pszenicznych, jęczmiennych, pasteryzowanych, niepasteryzowanych, etc. – do wyboru do koloru. Jak na piwo to tylko do Amsterdamu
J

Wieczór zakończyliśmy w ‘Starym Kadrze’ na ul. Grobla, gdzie akurat wyświetlano film ‘Moon’. Poza seansami filmowymi do filmowego characteru lokalu nawiązują filmowe pozycje z menu i scenografia jak z niemego filmu. Prawdziwa gratka dla fanów kina. Ja na pewno, któregoś razu zamiast do kina wybiorę się właśnie tutaj.

Wycieczka po Starym Mieście uświadomiła mi, nie po raz pierwszy zresztą, że ma ono ogromny, niewykorzystany niestety potencjał rozrywkowo- turystyczny. Dziesiątki bocznych uliczek nie wykazujących znaków życia. W Krakowie takie miejsca tętniłyby życiem. Wprawdzie powstają nowe, ciekawe knajpy jak te opisane powyżej, ale to za mało. Należałoby odnowić niektóre boczne i okalające Stare Miasto uliczki, a lokale na parterze oddać restauratorom. Na rewitalizację czeka też część Ołowianki, idealne miejsce na gastronomiczno-rozrywkowe centrum. Miejmy nadzieję, że w końcu tak się stanie. Póki co trzeba cieszyć się z tego co mamy. Z knajp takich jak ‘Amsterdam Bar’ czy ‘W Starym Kinie’ z pewnością można.

Dodaj swój komentarz: